Córka moja Grażyna, urodzona w 1956 roku, mając osiem miesięcy zachorowała na obustronne zapalenie płuc. Zawiozłam ją do szpitala w Kaliszu, gdzie po zbadaniu lekarz oświadczył mi, że sytuacja jest beznadziejna, że tylko cud może jej pomóc. Dał mi tylko jedną nadzieję – Idź do św. Józefa i módl się, On ci pomoże.

św józef kalisz 1         sw.jozef Kalisz

Poszłam do sanktuarium św. Józefa i modliłam się ze łzami w oczach, zamówiłam Mszę św. w intencji uzdrowienia córki i wróciłam do domu w Grochowach, gdzie wtedy mieszkałam z mężem, dwoma synami i córką bliźniaczką tej chorej. Na drugi dzień pojechałam do szpitala. Lekarz zapytał: czy byłam u Świętego Józefa? Odpowiedziałam, że tak. A on powiedział: wiem, bo córka żyje i będzie żyć. To jest cud, bo ja nic nie mogłem zrobić. Córka wyzdrowiała, żyje i ma czworo dzieci, mieszka w Koninie.
Wdzięczna Janina