Jakiś czas temu okazało się, że nasza dwunastoletnia córka nie jest całkiem zdrowa.

Przy okazji badań prześwietlono jej prawą nogę i odkryto cystę kości piszczelowej. Została natychmiast skierowana do leczenia szpitalnego. Szczegółowe badania lekarskie potwierdziły diagnozę. W niedługim czasie przeprowadzono operację, polegającą na oczyszczeniu schorzałego miejsca. Ostatecznie córka została wypisana ze szpitala z zaleceniem okresowej kontroli w przychodni przyszpitalnej. Chociaż po półtoramiesięcznym pobycie w domu prześwietlenie wykazało nieznaczną poprawę w gojeniu się chorego miejsca, następne kontrole wykazały zastój w leczeniu i konieczność operacji chirurgicznej.
W tym czasie córka zupełnie zwątpiła w możliwość wyleczenia,

choć co wieczór modliła się o jego szczęśliwe zakończenie. W grudniu odwiedziła swoją siostrę, augustiankę, i prosiła ją o modlitwę. Dostała od sióstr augustianek płatki róży i teksty modlitw do św. Rity. Od tej pory, w tajemnicy przed wszystkimi, gorąco prosiła św. Ritę o wstawiennictwo i opiekę. W miejsce nie gojącej się rany przykładała płatki róży. Nadszedł moment kontroli lekarskiej i zapowiedzianej operacji.

rita-3

Córka była pełna wiary we wstawiennictwo świętej. Po wykonaniu zdjęcia rentgenowskiego okazało się, że niegojący się ubytek kości został w dużej mierze wypełniony. Stwierdzono, że operacja nie jest konieczna. Dalsze kontrole wykazywały systematyczny postęp w gojeniu się nogi. Ostatnie badanie stwierdziło całkowite wyleczenie. Córka mogła uczestniczyć w pielgrzymce na Jasną Górę i ciągle poleca się w swoich modlitwach św. Ricie.

Władysława

10/ wrzesień 2007

Szczęść Boże

Przed laty w moim rodzinnym domu wydarzył się tragiczny wypadek, w którym ucierpiał dziewięciomiesięczny syn mojego brata, Adrian. Jego stan był bardzo ciężki. Lekarze stwierdzili, że chłopczyk nie przeżyje lub będzie upośledzony.

rita-2

Nie mogliśmy się z tym pogodzić. Jako osoba wierząca poleciłam Adriana Matce Bożej, do której modliłam się codziennie na różańcu. Poleciłam go także św. Ricie, o której wówczas nic nie wiedziałam. Miałam tylko obrazek z jej wizerunkiem podarowany przez koleżankę. Modliłam się więc do niej. Długo czekaliśmy na dobre wieści. Poprawy niestety nie było. W końcu nastąpił kryzys. Brat zadzwonił ze szpitala i powiedział, że Adrian umiera. Wtedy przedstawiłam Panu Bogu propozycję układu: jeśli chłopiec wyzdrowieje, to będzie dla mnie znak, że mam iść do zakonu. Po kilku miesiącach Adrian, ku radości nas wszystkich, wrócił do domu. 
Po tych wydarzeniach zaczęłam pracować społecznie, między innymi jako wolontariuszka w hospicjum. Zetknęłam się tam ze śmiercią dzieci, z bólem ich najbliższych. Wobec tak wielkiego cierpienia mogłam jedynie z nimi być, wysłuchać ich i przytulić. Osoby, które straciły dziecko, potrzebowały wypłakać się w czyichś ramionach, wykrzyczeć własny ból. Co ja czułam? Straszną rozpacz, serce chciało krzyczeć, że to nic jest sprawiedliwe. Nie ukrywałam łez, które zdarzały mi się często. Odczuwałam też wielką bezradność, że nic nie mogę zrobić.
Tak wchodziłam w dorosłe życie. Nurtowało mnie wówczas wiele pytań i nie rozumiałam, dlaczego chore dzieci z hospicjum tak szybko umierają. Czy już teraz rozumiem? Nic. Jednak po tych doświadczeniach mam inny stosunek do cierpienia i śmierci, choć wciąż są dla mnie niepojęte… Do dzisiaj jestem wdzięczna Bogu za to, że postawił mnie w tym miejscu, pośród chorych i umierających ludzi.

rita-1
Do Zgromadzenia Sióstr Augustianek trafiłam w dość zabawny sposób. Będąc w Ostrowie Mazowieckim, zobaczyłam na ulicy siostrę zakonną, której strój spodobał mi się. Nie byłam sama, więc nie ośmieliłam się do niej podejść, by zapytać, z jakiego jest zgromadzenia. Później odnalazłam w „Leksykonie zakonów” zdjęcie siostry w takim samym habicie. Gdy przeczytałam informacje na temat zakonu, pomyślałam, że to chyba jest to, czego szukam. A kiedy po raz pierwszy, na zaproszenie sióstr, przyjechałam do klasztoru i zobaczyłam wizerunek św. Rity, odebrałam go jako znak od Boga, utwierdzający mnie w moim wyborze. Od roku jestem postulantką.
Wiem z pewnością, że wypadek Adriana i praca w hospicjum przyczyniły się do tego, że jestem w tym zgromadzeniu, a św. Rita czuwa nad moim powołaniem.

Julia, postulantka

za  swietarita.blogspot.com

Od dziś zacznij odmawiać 1 koronkę do Bożego Miłosierdzia dziennie o obudzenie kapłanów z letargu i ich nawrócenie. Ponieważ to w ich ręce skrył się Jezus. Módlmy się o świętość kapłanów.