Mam na imię Anna. W styczniu 2011 r. dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Niestety, moja radość nie trwała długo, gdyż okazało się, że zarodek się nie rozwinął… W kwietniu następnego roku znów okazało się, że jestem w ciąży. Pełna obaw poszłam do lekarza i znów się okazało, że serduszko nie pracuje. Znów szpital.

św Dominik 1

Myślałam, że już nigdy nie zostanę matką. Jeździliśmy z mężem po lekarzach. Badania za badaniami i okazało się, że mój mąż ma problem z genami, u mnie zaś lekarz stwierdził zespół antyfosfolipidowy. Dawali nadzieję na urodzenie zdrowego dziecka, ale ja się załamałam, mój mąż także. Wtedy w jakimś programie usłyszałam o pasku św. Dominika. Pomyślałam, że jeśli on mi nie pomoże, to już chyba nikt.

Modliłam się codziennie, płakałam, błagałam i udało się… W październiku zeszłego roku zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym. Nie cieszyłam się za bardzo. Bałam się, że stanie się tak samo jak z tamtymi ciążami. Nosiłam pasek, modliłam się, a gdy po każdej wizycie u lekarza dowiadywałam się, że ciąża prawidłowo się rozwija, nie mogłam w to uwierzyć! Urodziłam śliczną córeczkę, zdrowiutką. Szaleliśmy z mężem ze szczęścia.

św Dominik 2

Wierzę, że to dzięki św. Dominikowi się nam udało. W tym miejscu chciałabym z całego serca podziękować za modlitwę. Wysyłam zdjęcie mojego małego cudu. Bóg zapłać za wszystko!

( świadectwo pch24.pl)