W procesie kanonizacyjnym do uznania za świętego potrzebne jest uznanie cudu dokonanego za jego wstawiennictwem. Do kanonizacji polskiego papieża wybrano przypadek Mory Diaz. Kobieta przypomniała, że do uzdrowienia doszło w dniu beatyfikacji Jana Pawła II – 1 maja 2011 r.

kostarykanka uzdrowiona

Jej ciężka choroba zaczęła się 8 kwietnia 2011 roku od bardzo silnego, kilkudniowego bólu głowy. Tomografia wykazała istnienie wrzecionowatego tętniaka środkowej tętnicy mózgu. Trafiła na oddział intensywnej terapii. Ten rodzaj tętniaka jest bardzo ciężki i często prowadzi do szybkiej śmierci pacjenta.

Lekarze opiekujący się kobietą stwierdzili po badaniach, że w jej przypadku interwencja chirurgiczna jest niemożliwa ze względu na położenie tętniaka

w niedostępnej dla ich narzędzi części mózgu. Wyjaśnili, że nic nie można było już zrobić – oprócz podawania leków zachowawczych i uśmierzających ból. Neurochirurg Alejandro Vargas Roman poinformował rodzinę kobiety, że musi liczyć się z jej śmiercią.

poniżej zdjęcie tętniaka mózgu

tętniak

Pod koniec kwietnia częściowo sparaliżowana Mora Diaz powróciła do domu. Z każdym dniem traciła siły. Modliła się do Jana Pawła II i miała przy łóżku jego portret na okładce pisma. Na werandzie domu jej mąż wykonał ołtarzyk poświęcony papieżowi, z którym czuli się oboje związani od jego pielgrzymki do Kostaryki w 1983 roku.

1 maja 2011 roku obejrzała w telewizji transmisję z beatyfikacji polskiego papieża. Jej rodzina poszła zaś na stadion, gdzie również można było obejrzeć przekaz z Watykanu.

Po obejrzeniu transmisji kobieta zasnęła. Opowiadała potem mediom: „Usłyszałam głos, który mówił do mnie: ‚Podnieś się, nie lękaj się'”. „Byłam zaskoczona i patrzyłam dalej na pismo, powiedziałam: ‚Tak’ i wstałam”- wspominała. Czuła się już dobrze, a jej siły zaczęły stopniowo wracać w kolejnych tygodniach.

Doktor Vargas Roman, który konsultował przypadek Mory Diaz z innymi specjalistami, orzekł po zbadaniu pacjentki, że nie jest w stanie z medycznego punktu widzenia wytłumaczyć ustąpienia wszystkich symptomów tętniaka. Był pewien swej wcześniejszej diagnozy i do tego stopnia zaskoczony, że podejrzewał, że pomylono wyniki badań i obraz z tomografii. Nie wykazała ona bowiem obecności tętniaka; całkowicie zniknął.

„Nie znalazłem żadnych podstaw naukowych, by wyjaśnić, dlaczego tętniak zniknął. Jeśli to cud, to głos w tej sprawie należy do Kościoła. Ja, jako katolik w to wierzę” – zapewnił.

Jp2 ,

Zaprzyjaźniony z rodziną ksiądz z położonego niedaleko jej domu sanktuarium, gdzie przechowywana jest od 2011 roku relikwia Jana Pawła II, poradził jej, aby o swym przypadku zawiadomiła Watykan. Swoje świadectwo uzdrowienia Kostarykanka wysłała wiosną 2012 roku w e-mailu, opisując szczegółowo kolejne etapy choroby.

Pierwsze nieoficjalne informacje o tym, że do kanonizacji wybrano przypadek z Kostaryki, pojawiły się w czerwcu 2013 r. Po uznaniu cudu przez papieża Franciszka w lipcu 2013 roku i ujawnieniu jej danych stała się ona najbardziej znaną osobą z Kostaryki. Powstały o niej książki i filmy.

Przed uznaniem cudu JPII 50-latka przeszła badania w rzymskiej klinice Gemelli. Przebywała tam w tajemnicy przez dwa tygodnie w październiku 2013 r. Przypadek badały też komisje teologów i hierarchów Kościoła.

Kobieta urodziła się 19 czerwca 1963 roku w stolicy Kostaryki – San Jose, urodziła czworo dzieci. Pracę łączyła ze studiami prawniczymi, rozpoczętymi już w dojrzałym wieku. Mieszka w kostarykańskim mieście Tres Rios, niedaleko stolicy kraju.

Jp2 cud

Podczas kanonizacji Jana Pawła II była w Watykanie, niosła do ołtarza relikwiarz z krwią polskiego papieża. Wcześniej w Rzymie uczestniczyła w polskiej mszy w kościele pod wezwaniem świętego Stanisława i spotkaniu w sali parafialnej.

Kostaryka to jeden z niewielu krajów świata, do którego konstytucji wpisano katolicyzm jako religię państwową.

artykuł ( londynek.net)

Najczęstszą przyczyną utraty wiary w Boga jest utracenie miłości z dzieciństwa  -nie przekazanie jej (miłości) przez rodziców.

Rozmawiałem niedawno z kobietą, która powiedziała mi, że od mamy nie usłyszała nigdy słowa KOCHAM. Jeżeli w rodzinie dziecka szczególnie w latach od 0-9 lat nie ma miłości, zrozumienia, między rodzicami. Za to są krzyki, obwinianie, kłótnie dziecko tym nasiąka bo to słyszy, w tym wzrasta, chłonie złe emocje , później taka dawka stresu, negatywnych uczuć musi znaleźć gdzieś ujście. Rodzice szukają pomocy  później u specjalistów, psychologów , psychiatrów , księży, a okazuje się że problem jest w nich ich zachowaniu. Problem tkwi w nich a nie w dziecku. I co ty na to ????

Pomyśl kiedy ostatnio pochwaliłeś swoje dziecko za to, że jest z tobą, za nic? Za to że tylko jest … Przytuliłeś i powiedziałeś mu że  cieszysz się , że jest i go kochasz, tak po prostu ???  Uczmy się od JPII on kochał bezinteresownie. 

Cuda takie jak ten i wiele innych pokazują i świadczą o Miłości Boga. Miłość Boża jest w nas i tak blisko, ale jak często o niej zapominamy i obwiniamy Boga , że jej nie ma. Jak często zapominamy o tym że powinniśmy zacząć zmianę od SIEBIE nie od Boga… Zacznij zmieniać siebie nie BOGA